Kangury (mogą być koale lun wambity), żaby (ślimaki) i bociany !

Może nie uwierzycie, ale … nigdy nie spotkałyśmy się jeszcze w piątkę. Co jeszcze nie znaczy, że to nie nastąpi! Znamy się z Internetu. Zwariowane dziewczyny ! Ba! Kobiety!
Każda ma swój własny obraz pozostałych.

Dziś postanowiłam napisać o Was, Kochane: mam szczęście znać osobiście wszystkie. I nawet po krótkim spotkaniu, wydaje mi się, ze potrafię powiedzieć trochę więcej o każdej. Najmniej znam Irenkę - znika teraz, zajęta swoim życiem, które przechodzi wielkie przeobrażenia. To kobieta pióra, traktuje poważnie swoje pisanie. Nie tak jak ja. Ważna jest dla niej elegancja, nowinki ze świata mody. Często służy dobra rada profesjonalistki.
Nesma (Ewa) jest zwrócona do wnętrza ludzi - wrażliwa na zło, mówi o sobie, że daje się wykorzystywać i że przyciąga do siebie właśnie takich ludzi, że ją wyczuwają. Chciałabym, aby podzieliła się z nami swoimi spotkaniami z na^prawdę ciekawymi ludźmi. Widzę ją uśmiechniętą, bardzo ciepłą i gotową wysłuchać każdego. Ale ma jeszcze jedna piękną cechę - potrafi na zimno ocenić sytuację i wyczuje "pułapki" i nieszczerość ludzi. Wtedy jest bezpośrednia i idzie prosto do celu. To bardzo dobra cecha charakteru - przynajmniej dla mnie.
Iwona - hmmm… widzę ją z uśmiechem, trochę tajemniczą. Bardzo dzielna - po tym, co przeszła i czym doświadczył ją los. Ujmuje swoim wdziękiem i (tu mówię "na własną odpowiedzialność") kosi serca mężczyzn jak żniwiarz latem. Myśli trzeźwo i pięknie się wysławia. Lubi zabawę i ludzi. Ostatnio jakoś znika, może się ukrywa za indeksem (sprawdzimy !!! J)
Ewa - Moja Ewa - z antypodów, dzieli się ze mną każdą radością. To siostra, bratnia dusza, rozumiemy się od pierwszej sylaby. Uwielbiam jej śmiech - śmiech "że aż macicę widać ! (na dowód załączam zdjęcie - nie macicy tylko jej śmiechu)! Jest zaraźliwy i robi dobrze nawet największemu ponurakowi. Nie ma łatwego życia, ale łatwość kontaktu i najlepiej nam przy dobrym piwie lub gorzale - wtedy świat kreci się cudownie. Ma brzydką cechę - pecha, ale jak kociak spada na cztery łapy - bardzo dobrze!
Ja, Arena - eh, sfrancuziała słowiańska dusza, nazbyt skromnie powiem, nie mnie sądzić. Gdy patrzę w lustro, nie za bardzo się kocham, a powinnam, bo tak mnie teraz uczy życie. Ale nauczyć się być trochę większym egoistą nie jest łatwo, spróbuję, może się uda!
Stało się ! Napisałam - teraz dziewczyny, możecie mnie zabić !
Ale nie zapominajcie, że to wiosna i wracają bociany.