Szanta oliwska

sł. T. Piórski


Był wiek XVII, rok 27

Listopadowy wiatr zimny wiał

Była niedziela i słońce wstawało

Na świętym Jerzym sygnałem był strzał

Ma Anglia Nelsona i Francja Villeneuve'a

Medina-Sidonia w Hiszpanii żył

A kto dziś pamięta Arendta Dickmana?

To polski admirał, co ze Szwedem się bił

Sześć szwedzkich okrętów na walkę czekało

A każdy z nich większy od naszych dwóch

Choć siły nierówne, bo dział było mało

To w polskich załogach bojowy żył duch

Buchnęła salwa, wiatr żagle złapały

Huknęły armaty z burtowych furt

Dziesięć korabi do walki ruszało

Od strony półwyspu stał szwedzki wróg

Błysnęły armaty, gwizdały kartacze

I z trzaskiem okręty zwarły się dwa

Wodnik przypuścił abordaż zuchwały

Pogrążył się galeon szwedzki wśród fal

Tigern i Solen, okręty rozbite

A reszta Szwedów uciekła gdzieś w dal

Admirał Dickman legł w boju zabity

Lecz flota spod Orła zwycięstwo swe ma



Ciągnij go Joe

sł. M. Siurawski


Hej, stary, spójrz, ta czarna chmura rośnie w dali

- Away, hey-a-hey, ciągnij go Joe!

Czy widzisz ją, ta czarna chmura na nas wali

- Away, hey-a-hey, ciągnij go Joe!

A kiedy byłem mały brzdąc, wuj brał mnie na kolana

I płacząc rzewnie whisky pił, pił ze mną aż do rana

Posłuchaj synu, mówił mi, byś kiedyś nie żałował

Wujowi twemu, straszna rzecz, odpadł, bo go nie używał

By nie powtórzyć błędu wcześnie wziąłem się za kobity

Poznałem pierwszy miodu smak z dziewczyną z London City

A potem była Spanish girl, była gruba i leniwa

Ukradła całą forsę i uciekła głupia dziwa

Jankeska jedna rzekła mi, chodź ze mną, nie bądź głupi

Przez dwa tygodnie, mówię wam, oglądała tylko sufit

I tak to szło, a teraz w Gdyni Lole mam

Lola to skra, to ża, to cudo, mówię wam, I nózia, buzia, rąsia, włos, biuścik i to co lubię

Ciągnij go, ciągnij go brachu, bo jak lubię to podłubię

Czarna czy biała czy kolorowa -

Lolę, tę Lolę, mą Lolę bierz, bo Lola dziewucha zdrowa



Czerwony nos

sł. i muz. M. "Lucjusz" Kowalczyk


Ta historia, co wam powiem, jest całkiem prawdziwa,

A dotyczy jegomościa, który ze mną pływał,

Facet nawet był do rzeczy, lecz miał małą wadę:

Nochal taki jak pomidor, chociaż lico blade.

Wszyscy tak ubolewali, że go kopnął los,

A on po prostu od gorzały miał czerwony nos!

Pewnej nocy o burtowych światłach dyskutował,

Że o mało jakiś rybol nas nie staranował,

A kapitan, człek wesoły, przy nim się nie ziewa,

Od tej pory stać mu kazał tam, gdzie burta lewa.

Pięć lat później spotkałem go na przedmieściu Gdyni,

Gdzie przy piwku młodej damie propozycje czynił,

Gapiłem się zadziwiony, aż mnie wzięła czkawka,

Bo malutki nosek miała, taki jak truskawka.

Mając wzgląd na barwy twarzy, chłop miał wielkie wzięcie,

Przy państwowych różnych zlotach albo ważnym święcie,

Gdy rocznice nastawały lub też Pierwszy Maja,

On się zawsze kręcił z przodu... chyba tak dla jaja!



Gdzie ta keja

sł. i muz. J.Porębski


Gdyby tak ktoś przyszedł i powiedział :"Stary czy masz czas?

Potrzebuję do załogi jakąś nową twarz

Amazonka, Wielka Rafa, oceany trzy

Rejs na całość rok, dwa lata", to powiedziałbym :

Gdzie ta keja, przy niej ten jacht

Gdzie ta koja wymarzona w snach

Gdzie te wszystkie sznurki od tych szmat

Gdzie ta brama na szeroki świat.

Gdzie ta keja, przy niej ten jacht

Gdzie ta koja wymarzona w snach

W każdej chwili płynę w taki rejs

Tylko gdzie to jest, no gdzie to jest?

Gdzieś na dnie wielkiej szafy leży ostry nóż

Stare dżinsy wystrzępione impregnuje kurz

W kompasie igła zardzewiała, lecz kierunek znam

Biorę wór na plecy i przed siebie gnam.

Przeszły lata zapyziałe, rzęsą zarósł staw

A na przystani czółno stało - kolorowy paw

Zaokrągliły się marzenia, wyjałowiał step

Lecz dalej marzy o załodze ten samotny łeb.