Zwiedzanie zakończyła smażona rybka na molo w Brzeźnie .
Jest to tradycyjne miejsce tanecznych spotkań czatusiów z
Trójmiasta
Improwizowany wieczór przy ognisku, połączony z
pieczeniem kiełbasek ,zamienił się wkrótce w taneczne
pląsy do białego rana. W ”namiotach” zrobiło się
cicho dopiero wtedy, gdy słońce wznosilo się nad horyzontem.
W „próbie generalnej” wzięło udział ponad 40
osób......Niektóre „wpadły tylko na
chwile...i zostały do rana.Organizatorzy z trudem wstawali „w środku nocy”
gdy kolejni goście dojeżdżali już do granic miasta. .W
ośrodku zrobiło się gwarnie i wesoło. Serdeczności nikt nie
maskował, armatnie pocałunki budziły śpiochów, którzy
też chcieli się poprzytulać.....Goście, punktualnie o 12.30 powitani szampanem Toniego , różami
Harrego i naszymi powitalnymi buziakami ,zasiedli do stołu.Moje krótkie powitanie ,przedstawienie organizatorów
spotkania, programu i drobne komunikaty...rozpoczęły oficjalnie
spotkanie.
Irena Wlkp wręczyła Sasance piękny , własnoręcznie wykonany
prezent , obraz „Rybacy Brodzący” Wyczólkowskiego
wykonany techniką tkacką wraz z butelka Becherovki.
CIĄG DALSZY >>>