UTWORY LUNATYCZKI

 

 

 

  Lunatyczka

Sennym marzeniem płynę pośród nocy letniej.
Chłodu nie czuję, kropelką perfum odziana,
Na złotym szlaku nieba szukam drogi mlecznej.
Jak lunatyczka zmierzam ku gwiazdom, zaspana.

Nie lubisz tłoku, gwaru i zbytnich paplanin?
Po co tu jesteś milcząc? - usłyszę czasami.
A noc? - też milczy, przemierzając razem z wami
Bezkresy życia, wypełnione wspomnieniami.

Lekka, bezpieczna, bo pod skrzydłami Łysego,
Przemierzam cicho, otulona obłokami,
Bezdroża ciepłej nocy w kolorze indygo,
Chociaż sennymi - ale zawsze - marzeniami.

 

  Noc

Senna noc rozlała się na niebie bezkresu.
Przyodziana płaszczem z cumulusów utkanym,
Przesuwa chmury pełne chłodnym kropel deszczu,
Nad miasto śpiące i chrapiące kominami.


Nikt jej nie zbiera,nie wyciera i nie sprząta,
Więc płynie - tak rozlana,powolna i chłodna,
Dając ukojenie rozżarzonym od słońca
Ludzkim twarzom, ulicom i murom wieżowca.


A ja? - nie śpię, płynę po jej falach myślami.
Unoszę się nad ziemią, nie tylko nad miastem.
Wędruję posród lasu, znanymi ścieżkami,
Wiedziona głosem serca i Twych oczu blaskiem.


Zamieniam krople deszczu w najmilsze wspomnienia,
Dotykam sennych kałuż bosymi stopami.
I widzę - jasność widzę, to ona odmienia,
Rozjaśnia mroki życia - to światło przystani.


Oaza szczęśliwości, miłości najczystszej,
Zawieszona - jak tęcza na bezchmurnym niebie.
Pośrodku sennych marzeń, tęsknoty srebrzystej,
Wśród nocy ciemnej, samotnej - bez Ciebie.

 

  Nocny Walc

Poproś mnie miły do tańca,
niech z nami świat zawiruje,
Serca niech biją w rytm walca,
twe ciało, moje poczuje.


Na srebrnym parkiecie nocy,
oczarowaniem spleceni,
lekkim podmuchem tęsknoty
w głębinie marzeń toniemy.


Walc nasze myśli nasączył
Zapachem fiołków, konwalii.
Żar w drżących sercach rozniecił
w oczach zabłysnął gwiazdami.


Więc tańczmy, kochajmy skrycie,
Nim noc odejdzie zaspana...
Marzenia senne o świcie
prysną jak bańka mydlana.



  Twój portret

Dziś rano malowałam Twój portret - myślami.
Złote tło wspólnych przeżyć, srebrne rysy twarzy.
A oczy? - tęczowe, błyszczące wspomnieniami.
A usta? - koralowe. Czy Ty jeszcze marzysz?

Wiem, przecież mówisz do mnie a ja Ciebie słucham.
Ten domek, co chmurami szczęścia otulony,
Wysoko w górach stoi - czekasz aż zapukam.
Świece, szampan, w kominku ogień rozpalony.

Maluję Twoje uczucia: tęsknota - szara.
Rozterka - błękitna, jak chusteczka jedwabna.
A miłość, co w Twym sercu rozgościć się stara
Jest jak halny. Gór szczyty to wiedza od dawna.

 
  Krople deszczu

Ciche i delikatne niczym włos anielski,
Mistrzynie głębokości, fantazji, frywolności,
Przenoszą wodę życia, eliksir nieziemski.
Poczułam je na twarzy - jak dreszcz namiętności.

Spokojnie i dostojnie, jak królowe świata,
Spływają po mym ciele, niosą ukojenie.
Nie noś parasola, to w samym środku lata,
Poczujesz i doświadczysz, docenisz istnienie.

Niczym sznur korali przerywany siłą woli,
Gdyż człowiek wciąż myśli, że jest silny i wielki,
Rozsypany na morzu marzeń - ludzkiej doli.
Wiem - najpiękniejsze perły, to deszczu kropelki.

 

  Nadzieja

W samym środku serca przyczajona, nieśmiała.
O poranku - na pięknych mandalach z pajęczyn.
Zaklęta w kroplach róży - tak jakby się bała
Ujawnić i w uśmiechu pokazać swe wdzięki.

Bo, gdy szarość dookoła i smutek panuje,
Ty przez chaszcze trudności przedzierasz się dzielnie,
Nadzieja złotą nitką Twój uśmiech haftuje
Byś bez lęku spojrzał - w lustro życia - codziennie.