wom1_ban2.jpg




Utwory Pisaro





Poezja
********

Nie szukaj poezji w poezji,
To obcy sen i marzenie
Nie szukaj jej w szyszkach daglezji
Tam tylko flory nasienie

Poezja jest Tobą - Kochana
Zaklęta w uczuć korale
I tylko Tobie jest znana
Gdzie indziej nie szukaj jej wcale



Wiosna
********

Świat zawibrował tonami wiosny
Melodią nadziei spłynęły kolory
Zieleń trel marzeń wyśpiewuje radosny
Na pięciolinii słońca złoto kreśli wzory

Budzące się twarze uczuć nucą cichutko
beżowe nokturny , srebrne serenady
Dziewczęce myśli trącają leciutko
miłosne struny duszy-sercowe cykady

Wplatają się w nasze dłonie
Baziowe batuty śpiewności
I tylko tę doskonałą harmonię
Zakłóca szara nutka samotności



Naucz mnie !
********

Naucz mnie śmiać się radośnie
I kochać mnie naucz na nowo
Daj szansę mnie i wiośnie
Pomaluj świat na różowo

Naucz mnie grać w zielone
Z mych oczu wyciśnij szczęścia łzy
Sny zamień w marzenia spełnione
Otul świat w pieszczot mchy i bzy

Naucz mnie żyć we dwoje
Zaraź uczuć wirusem
Przekroczę Twej szkoły podwoje
I stanę się jej prymusem



***
********

Przytłaczają mój świat
ciemne chmury beznadziei
Pragnę by z nich spłynęła radość.
Niestety nie jestem
zaklinaczem deszczu



***
********

Rzucone przed siebie słowa
wracają kamieniem twardym
trafiając w skroń wspomnień.
Z rozerwanych żył
sączą się minione
gorzkie zdarzenia
wypatrzone czasem
i myślą piękną.
Nie rzucaj słów na wiatr.



Szlachetny Striptiz
********

Odrzuć welon smutku
Podrzyj żalów koszulę
Spal szaty zwątpienia
Kochaj
Miłość nie boi się nagości



***
********

Jestem krezusem!
Los podarował mi
nasycony wszystkimi
barwami miłości
wielokaratowy diament szczęścia.
Przytłacza mnie
ten wspaniały ciężar.
Oszlifuję go
na wiele
radosnych brylancików.
Wtedy będę mógł się nim dzielić



Wiosna
********

Zaloty zielone
Budząca się radość
w bzów zapachu
Myśli zimową
samotnością zmęczone
z łzami
wsiąkają w ziemię
Dając wschodzącym
trawom pożywienie



***
********

Zraszając twarz
łzami nie odwzajemnienia
zakwitła
miłością spóźnioną
W radosnej samotności
ustami pieściła
słowa
jego wierszy



Dezyderat
********

Wychodzisz spod prysznica
W jedwabie otulona
Potem jak gąsienica
Wychylasz się z kokona

Motyle rozkładasz ramiona
Czekając na swego Romea
Miłością odurzona
Szombergia paradisea

Tak piękne motyle, dlaczego?
Znowu złość we mnie wzbiera,
Zawsze w domu innego
Znajdują się kolekcjonera.



Sen
********

Zabiorę Cię w sen mój głęboki
Gdzie wszystko zdarzyć się może
Gdzie marzeń suną obłoki
Gdzie szczęścia palą się zorze

W śnie mogę Cię nosić na rękach
I z kwiatów szyć suknie dla Ciebie
A w nostalgicznych piosenkach
Malować Twe imię na niebie

Tam łożę Ci z westchnień uścielę
Smutek na radość wymienię
Dzień szary przekształcę w niedziele
I Twoim stanę się cieniem

Symfonią będę Cię pieścił
Całował usta, powieki
I miejsca gdzie amor umieścił
miłość
Sen ten niech trwa na wieki



Śniadanie
********

Rozsmarowuję Cię z masłem na chlebie
Wdycham z zapachem miodu i mleka
Obok zastawa stoi dla Ciebie.
I świeże pieczywo w koszyczku czeka.

Tak jest codziennie, cholera mnie bierze
I chyba zacznę chodzić po ścianie
Zmywam nietknięte Twą dłonią talerze
Znowu samotne śniadanie.



Wizyta
********

Muza Euterpe przekroczyła mój próg
Eteryczna, liryczna na wskroś
Rzuciłem się z piórem do jej nóg
I zacząłem tworzyć to coś
Właśnie właściwe dobrałem słowa
I chciałem podziękować jej za to
Lecz wszystko zacząć musiałem od nowa
Bo obok mnie stanęła Erato
Zadrżałem od miłosnego natchnienia
Pióro już pierwszą stawiało synkopę
Gdy nagle wychłynęła z cienia
Muza podań i mitów Kaliope
Moje natchnienie w wir wpadło taneczny
Myślałem, że jaźń moja jest chora
Lecz stan ten nie był wcale niebezpieczny
Po prostu na lirze grała Terpsychora
Rozkojarzenie sięgało zenitu
Sytuacja wręcz komiczna się stała
Lecz przyczyna krążyła koło sufitu
Przed nosem mi Talia swą maską machała
Działo się coś nie do określenia
Czułem ,że na mnie nowa spłynie wena
Dramaty mam pisać! doznałem olśnienia
To mi nasunęła wchodząca Melpomena
Polihymnia w kąciku do łez się śmiała
Widząc moją cyrkową twarzy mimikę
Szepcząc w ucho Klio by wszystko spisała
Tę historię poety wciągnęła w kronikę
Szczerze zmęczyła mnie muz wizyta
Dość miąłem sugestii i nagabywania
Dosiadłem pegaza, ruszyłem z kopyta
Co jeszcze mnie czeka? może powie Urania.



I m i ę
********

Znam tylko Twoje imię
Ale czuję się jego wyłącznym właścicielem
Bawię się nim modelując
na wszystkie możliwe spospby
Wkomponowuję je w piosenki
Zamalowuję kolorami
Głaszczę i pieszczę myślami
Zawsze je nosze przy sobie
Ono jest zemną wszędzie
Chronię je tez przed agresywnością innych imion
Ogrzewam je uczuciami i piszę o nim wiersze
Jest moją relikwią i świętością
I modlę się wciąż ,by ciałem się stało



Spragniona
********

W deszczu pieszczot skąpana
Okryta tylko nagością
Ustami o smaku szampana
Bawiła się miłością

W uniesień kolejne fazy
Zachłannie się wtapiała
Smak nieprzerwanej ekstazy
Na zawsze zatrzymać chciała
Brzask jej powieki rozchylił
Podrzucił słoneczne promienie
Amor żałośnie zakwilił
Prysnęło senne marzenie



Czat
********

Czat ?komputerowy narkotyk
Monitora tafla
szklana
Klawiatury zimny dotyk
Gdzieś tam ?Ona? ,nieznana
Nick ciekawy być
musi
Obok papieros i kawa
Może któryś się
skusi
Dla niej to nie zabawa
Tak wielu czatuje
I starsi i
młodzi
Każdy próbuje
Nie każdemu wychodzi.



Znowu czat
********

Rozmowa banalna
Frazesy ,półsłówka
Gra wirtualna
Wyobraźni krzyżówka

Pytanie odpowiedź
Zaczepne słowa
Czasami spowiedź
Łatwa anonimowa

To wsysa każdego
Niezależnie od wieku
Szukasz tego drugiego
Gdzie jesteś ?człowieku??



Internautka
********

Wymarzona internautko wirtualna
Zjawiłaś się na ekranie któregoś piątku
Czat, gg , rozmowa banalna
Zdania rwane bez ciągłości wątku

Wymiana emaili, może Ona napisze
Kolejne na czacie umówione spotkanie
Bezmyślnie naciskam nieaktywne klawisze
Jeszcze kilka godzin ,przeklęte czekanie

Takich spotkań w sieci było kilka
Aż dnia pewnego coś zaiskrzyło
Spędzane z nią godziny ,to tylko chwilka
I dziękuje losowi ,że to się zdarzyło
Integralną się stałem częścią komputera
Ona po programach mych uczuć buszuje
Zawsze kody dostępu trafnie dobiera
Niekompatybilne zdarzenia resetuje

Wręcz czuję jej palce na klawiaturze
I na dysku serce bijące płomiennie
Kiedyś compakt w nagrywarkę zanurzę
Odtworzę jej miłość i zaloguję we mnie



D l a C i e b i e
********

Jest takie miasteczko małe
W którym wszystko jest wspaniałe
Budynki maja wesołe kolory
Gazony tworzą wymyślne wzory
Uśmiech z twarzy mieszkańców nie schodzi
Tam starcy czują się wiecznie młodzi
Tanecznym krokiem chodzą dziewczęta
Każda skrzydłem amora muśnięta
Tam pieśni szczęścia wodzą prym
Gdzie miłość i radość tworzą rym
Króluje tam wiosna wiecznie zielona
? Ono? istnieje i w nim mieszka ONA



Niby taki sobie nick
********

Zbędne malarza pędzle i oko
Na próżno rymów szuka poeta
By w piękno Mazowsza wniknąć głęboko
Nie starcza słów, za uboga paleta

Jest ktoś kto blaski Mazowsza przyćmiewa
Wpleciona w wierzby, zielone poletka
Wisła dla niej srebrzyście śpiewa
To wirtualna ?miła kobietka?



Odcienie lez
********

Przesypywane w klepsydrze miłości
Ziarenka dotyków, szeptów i wyznań
Odmierzają przemijanie
Pozostawiając osad wspomnień
Znów nadszedł radosny czas
Odwrócenia klepsydry



***
********

Tłumy rozdeptanych pantofli
człapią po trotuarach.
Szuranie ich posuwistych kroków
otępia wprawiając jednocześnie
w deliryczne wibracje
zmysły
i jak mam ich kochać?



***
********

Mordy utaplane w kuflach z piwem.
Zamknięci w kościołach
Zamknięci w butelkach
Zamknięci w portfelach
Zamknięci w sobie
Z nikim nie można pogadać



W wielkim Mieście!
********

Owijam swą jaźń
w gazetowe artykuły
Rozbijam wzrok o bilbordy.
Zgrzyt tramwajowych hamulców.
Wokół
strzępy rozmów komórkowych,
szare twarze,
twarze w grymasach,
twarze bez twarzy,
a ja chcę kochać



Jest tylko jedno takie słowo!
********

Mej duszy rozświetliło mroki
Od serca odbiło się echem
W labirynt uczuć wplątało głęboki
Zakwitło na ustach szczęścia oddechem

Wiem co czuł Orfeusz i Eurydyka
Nad Romeem i Julią już nie szlocham
Dreszcz namiętności mnie przenika
Gdy Ona czule mówi kocham



***
********

Rozdarte niebo
gromem miłości
raziło grzesznika
obmywając jego duszę
oczyszczającą ulewą wybaczenia
Rozdarta dusza
już nie śpiewa
Agonalnie rzęzi w rynsztoku
do którego spłynęła
wraz z potokiem łez



***
********

Usta wypełnione jej piersią
Na dłoni wilgoć podniecenia
Niekontrolowany dialog ciał
Argumenty podawane
Na tacy namiętności
Muzyka westchnień
mącona pięknem bólu
Czas nie posiadający ram
To nasz świat równoległy



Kolejne piwo.
********

Z rozwartych niedodechem ust
do złotawego płynu
skapuje strużka śliny.
W ordynarnym szkle kufla
załamują się oporne myśli.
Łokcie na poplamionym
mokrym blacie stolika
nie stanowią stabilnej podpory.
Głośne beknięcie
wydobywające się z pustych trzewi
zaprasza do towarzystwa.
Nie ma świąt,
ani wolnych dni.



Znalazłem prawdę!
********

Naszczałem na twarz matki ziemi
Bardzo mi ulżyło



***
********

Żyję
pod kloszem pustki
wokół
mrówki człekopodobne
wznoszą
betonowe
kopce dobrobytu
pod moim kloszem
jest więcej światła



Jak?
Jak się obudzić radośnie
w bagnie frustracji ?
Jak kochać miłością czystą
pornograficzne aktorki ?
Jak żyć życiem sensownym
w beznadziejności jutra ?
Jak ?



***
********

Drżę
zbudzić się znowu trzeba
strachowi życia
spojrzeć w oczy
i walczyć
nikt nie przychyli nieba
cios niespodziewany
nie raz zamroczy
jak się zachłysnąć
pięknem świata
jak miłość czystą
ożywić
dziś znowu
musze zabić brata
i skrwawionymi rękami
objąć Twą kibić



Golgota!
********

Znów się podniosła
skatowana dusza
przytłoczona
niespełnienia brzemieniem
biczowana
nadzieją złudną
uparcie kroczy
w jutro
by zawisnąć
spokojem
na krzyżu
miłości