UTWORY POLI 45



 

DIABEŁ O DUSZĘ W KOŚCI GRA

Kasyno,
muzyka gra
luksus i perfum woń
przy stole ty a obok ja
spoconą ściskam dłoń
ktoś w rogu komuś daje znak
brokat na sukni obok lśni
to taki dziwnie inny świat
kręci się koło, w kole my.

Kasyno,
muzyka gra
na twarzach uśmiech
w szklankach gin
(wygram na pewno dzisiaj ja-
co potem zrobię z losem swym?)
podłoga lśni
krupier skrzywioną muszkę ma
wypijmy wina łyk
na szczęście...aż do dna.

Kasyno,
muzyka gra
niepowtarzalny wieczór
szary mrok
i goście niebywali
przyjdę tu może znów za rok
jak hazard mnie rozpali.

Kasyno...
tu diabeł... w kącie... w kości gra...



CZAS

Czas nie zatrzymuje się
na przystanku
- pedzi
dalej i dalej
aż zatyka dech w piersiach
aż się nie chce otworzyć oczu
aż blaskiem księżyca
oświetli rzeczywistość
jakże trudną do zaakceptowania
jakże trudną do przeżycia

Czas nie zatrzymuje się
na mijance
- płynie
jak fala za falą
aż chłód przenika całe ciało
aż niepokój ogarnia
- mknie drżeniem
i wiarą dziecka
nakreśla
nakarmiony marzeniami
wytyczony przez los
kierunek.



FAX DO ANIOŁA

Z babim latem w ręku
i nitką nadziei na dobry sen
i ciepło warg
wsłuchuję się
w radosną melodię życia
a Ty Aniele Stróżu mój
otocz mnie swoimi skrzydłami
i prowadż droga jasną
do krainy szczęśliwej
może tam
doświadczę tego
co na tej ziemi dane jest
dotknąć nielicznym.

Módl się za mnie
i naucz mnie modlić się z Tobą.




ŻYCIE TO POEMAT

dozorca okien nie domyka

po klatce hula wiatr
na drugim piętrze rżnie muzyka
do rudej zjechał brat

a praczka ma kochanka

on u niej ciągle śpi
podaje jej śniadanka
i nie domyka drzwi

a ta co stoi przy śmietniku

odbiła chłopa pomywaczce
teraz starannie jej unika
bo lepiej nie wejść w drogę Jadźce

ech...
a ja porządna wdowa jestem

mój Heniek kochał mnie jak żył
może troszeczkę pił za dużo
lecz charakterny to on był

ja idę teraz do kotłowni

za spokój jego wypić duszy
będzie tam Franek z czarnym wąsem
co pali skręty kiedy musi

ten Franek ma poważne plany

raz to po nocy zostać chciał
prosił i błagał na kolanach
ale sześć złotych tylko miał

a ja...
no przecież widać, żem nie taka

co lata z byle kim
ja muszę znaleźć cud chłopaka
i resztę życia spędzić z nim.




CIEBIE CHCĘ

wziął do ręki Janek wianek
co Maryśka go uwiła
będziesz dzisiaj moja miła
sen na jawie ze mną śniła

kwiatki w wianku są urocze
tak jak uśmiech i warkocze
tak jak oczy są zielone
listki w wianku zakręcone

chodź Maryśka do stodoły
zanim całkiem będę goły
rozpalimy ogień ciała
by się bajka dokonała

idzie Maryś zamyślona
i do Janka przytulona

jak to będzie w tej stodole
kiedy siano w boki kole
kiedy wołki tam pełzają
i dzieciaki podglądają

starą panną lepiej będę
i się wianka nie pozbędę

myślał Janek trzy godziny
potem poszedł w oświadczyny
i polewki nie podali
co się we wsi bardzo chwali

teraz patrzy na jej łoże
i wytrzymać znów nie może:)


NOC MA SWOJE TAJEMNICE

A przy moście dziś zabawa
Janek robi bal,
jest kapela i warszawą
dotarł Adaś drwal.

Przyszła Lusia - usia-siusia
szpilki jasne ma,
Anka - Hanki koleżanka
ubaw na sto dwa.

Rozpalono już ognisko,
ogień bucha żywo,
na patykach kiełbasisko
a w beczułkach piwo.

Gra muzyka, księżyc świeci,
zapach wody czuć,
w sielskiej, wiejskiej atmosferze
można wizje snuć.

Usiądź Haniu tu koło mnie,
niechaj będzie ciut nieskromnie,
uzupełnię swoje braki -
nikt nie widzi - rosną krzaki.

Buzi Zuzi, dla Agatki ktoś podaje
polne kwiatki.
Ewka z Jankiem liżą lody -
dobre lody dla ochłody.

Tak do rana będzie miło,
oby tylko się spełniło,
oby Hanka - panna Janka
nie straciła dzisiaj wianka.

By w kościele, w tą niedzielę
zapowiedzi czytał ksiądz.
Bądź więc Haniu bardzo mądra -
przy ognisku lepiej siądź!



ROZSYPAŁ SIĘ SZNUR KORALI NA DRZEWO JARZĘBINY

wiatr biedronce nuci w alejkach
układa liście w pary trójkąty
tulą do siebie
wabią kształtem

krzak dzikich malin
oplata pajęczyna
kępy traw żółkną
a krople rosy błyszczą na łopianie

za duży kapelusz odrzucam za siebie
usiądę, poczekam na jesienne słońce



NA PASTELOWYM SZLAKU

daj mi Boże jeszcze pożyć
rozpajęczyć rzeczywistość

smakować szczęście
zachłysnąć głębią
aż po dno

rozmazać farbę na murze
wspiąć na palcach
do ostatniej cegły

z gęsiej skórki wydobyć
dotyk dłoni
przytulić w milczeniu

zostawić ślad na parapecie
przy pokruszonej kromce chleba



KARTKA Z PAMIĘTNIKA

a ja bym chciała
tak jak kiedyś
w pantofelkach
i jasnej sukience
na tej scenie stać
waniliowe lody jeść
marzenia kraść
i mrugać zalotnie

a ja bym chciała
tak jak wczoraj
z klamrą we włosach
i uśmiechem na twarzy
bułki świeże liczyć
bielą mleka zachwycać
i karmić nadzieją

chciałabym jeszcze
z blasku tęczy
wydobyć piękno na jutro
niech brokatem błyszczy
niech drogę pokaże
do statku
ze szklaną podłogą
i dnem oceanu w zasięgu wzroku

chciałabym jeszcze
trzymać w ręku
koszyk z kwiatami

bez smutku



TRUD TWORZENIA

matematycznie ją rozbierał
czule całował te ułamki
każdy kawałek wyobrażał
niektóre wręcz oprawiał w ramki

uczucia podniósł do potęgi
widział na brzuszku parabole
kreślił kółeczka i trójkąty
przelewał myśli w milimole

bitą śmietaną stożki przykrył
czernią podkreślił pewne wdzięki
tworząc jej wizję doskonałą
przeżywał twórczo straszne męki

tak powstał obraz pełen blasku

lecz malarz w ciągłym niedosycie
trzyma w swej dłoni mocno pędzel
będzie malował całe życie

autor: Wiesława Kołodziejczyk